fbpx

Bardzo mądra książka o silnych dziecięcych (i nie tylko) emocjach!

Nie ma nic złego w odczuwaniu złości…

– te mądre słowa kieruje do kilkuletniej dziewczynki jej tata, kiedy przytula ją po trudnym emocjonalnie momencie. Jak jednak opanować w sobie gniew, kiedy tyle spraw naokoło to wyraźnie komplikuje? Mama zarządza mycie zębów zawsze dokładnie wtedy, kiedy zadziewa się najlepszy moment zabawy. Ciastka i lody nawołują, by je zjeść, a na talerzu nadal złośliwie czekają obrzydliwie zdrowe warzywa. I choć człowiek zupełnie tego nie planuje i nie chce, krzyk złości pączkuje, by eksplodować i zmącić rodzinną atmosferę.

Naprawdę chcę krzyczeć! (wyd. Dwukropek, 2022) to bardzo mądra książka o silnych dziecięcych (i nie tylko) emocjach. Simon Philip buduje fabułę wokół kilkuletniej dziewczynki. Choć wielkooka brunetka szczerze się stara poskromić wewnętrznego potwora gniewu, obiecuje sobie i innym, że krzyczeć już nie będzie, życie nierzadko ją zwyczajnie przerasta. Jej rozchwianie emocjonalne ma duży wpływ zarówno na nią samą, jak i jej otoczenie. Szczęśliwie to właśnie najbliższe osoby próbują dziewczynce pomóc proponując swoje sposoby na złość. Przyjaciółka opowiada o kojącej roli rysunku, tata proponuje zwrócenie się ku dobrym myślom oraz nazywanie odczuć i mówienie o emocjach. Stopniowo dziewczynka sama znajduje to, co na nią osobiście działa najlepiej: głęboki oddech i szczerza rozmowa. Ewentualnie – w skrajnych przypadkach – szalone dzikie harce pozwalające wyskakać nagromadzone napięcie. Choć akurat w tym konkretnym wypadku akceptacja rodzicielska w kwestii doboru narzędzia wspomagającego bywa różna…

Włoska ilustratorka Lucia Gaggiotti w niezwykle ekspresyjny sposób przedstawia wewnętrzne (i zewnętrzne) zmagania bohaterki tej opowieści. Wielość kadrów, zróżnicowane układy kompozycyjne, podkreślenie mimiki twarzy oraz nawiązania do stylistyki retro (a także smaczek dla uważnych – okładka odwołująca się do obrazu „Krzyk” Edvarda Muncha) czynią z książki przemyślaną i działającą całość. Dzieci z łatwością mogą utożsamić się z dziewczynką i jej kłopotem, a także próbami zapanowania nad niemożliwym, szczerymi uczuciami, łzami radości i wściekłości. Układ nerwowy małego człowieka ma jeszcze długą drogę przed sobą nim zdobędzie dojrzałość, tymczasem obecność bliskich i wspierających osób jest znaczącym elementem mającym wpływ na dobrostan dziecka. A co za tym idzie i jego otoczenia.”

Recenzja: Barbara Górecka / Dom Bajek

Powrót