fbpx

„Topless”. Czasem zwyczajnie chce się przytulić bohaterkę…

„Przeczytałam książkę dla młodszej młodzieży. Wcisnęłam ją między moje „dorosłe” lektury, bo: 1. Główna bohaterka jest w wieku mojej córki, 2. Zainteresował mnie opis, 3. Zachwyciła okładka (Ola Szmida <3). Przeczytałam, zrobiłam zdjęcie i bardzo długo trawiłam zawartość. Amelie jest zwykłą nastolatką. Jej ciało właśnie zaczyna się zmieniać, a ona — konfrontując je z obrazami z mediów społecznościowych — delikatnie mówiąc, nie jest zadowolona z tego, co widzi w lustrze. To pierwszy zapalnik. Jest też Elias, nie „jakiś tam chłopak”, bo „może równać się każdym z modelem czy aktorem”. Na razie tylko zaznaczę, że jest i że zajmuje myśli dziewczyny. Zapalnik nr 2. W domu Amelie nie wszystko jest w porządku — mama często znika, jest nerwowa, a strzępy podsłuchanych rozmów między rodzicami bynajmniej nie przynoszą spokoju. Ani tak bardzo potrzebnej właśnie Amelie obecności i czułości. Zapalnik nr 3. To zdecydowanie nie jest dobry czas dla Amelie. Mimo tego, że ma oddanego kumpla z sąsiedztwa i właśnie zaczyna przyjaźnić się z bezkompromisową koleżanką z klasy Kirą. Ale do brzegu… Kira umożliwia Amelie pierwszą rozmowę z jej obiektem westchnień. Za pośrednictwem Skypa. I wszystko jest pięknie, seledynowo i różowo, naprawdę. Dopóki chłopak nie rzuci Amelie wyzwania – pokazania się topples. BUM. „Nie odważysz się, co?”

W powieści Topless jest znacznie więcej wątków, pobocznych tematów, humorystycznych wstawek, szkolnych perypetii — to tutaj to tylko główny zarys. Dobrze się to czyta, szybko, choć momentami z dużym dyskomfortem, bo 1. bardzo długo nie wiemy, co zrobi główna bohaterka*, 2. wracają własne wspomnienia, nastoletnie przemyślenia i wyzwania. Ja zwyczajnie chciałam mocno przytulić główną bohaterkę, wiele razy. Mam tak samo czasem, kiedy czytam niektóre komentarze nastolatków pod TikTokami związanymi z rodziną, wsparciem, akceptacją. Dużo tam samotności w tym wypełnionym ludźmi internecie. . Czy polecam książkę? Tak. Dlaczego tak długo trawiłam? Bo trochę mam żal do autorki za końcówkę. Ta książka, ten temat aż się prosi o fakultatywne zakończenia. Jak mogło się skończyć, gdyby Amelie zrobiła tak, a co stałoby się, gdyby postąpiła inaczej. Trochę zmarnowana szansa na dużo więcej rozmów/warsztatów, moim zdaniem. Wątek mamy, sytuacji domowej też został w moim odczuciu rozwiązany zbyt szybko i mało „życiowo”, a prowadzony był naprawdę „mocno”. I trochę mi żal. Po prostu..

Topless, Jutta Nymphius, tłumaczenie: Justyna Drobkiewicz, Wydawnictwo Dwukropek

* oczywiście, że nie powiem co!”

Recenzja: Blog Otymże

Fot. Blog Otymże

Powrót